A A A A

„Voyage, Voyage” Cytrynowa podróż przy stole w wykonaniu Bogusławy Schubert

Data wydarzenia: 15.06.2024 18:00


„Voyage, Voyage” Cytrynowa podróż przy stole w wykonaniu Bogusławy Schubert WCK Filia Radość 15.06

„Voyage, Voyage” Cytrynowa podróż przy stole monodram w wykonaniu Bogusławy Schubert

„W tym monodramie zabieram was w podróż. To opowieść aktorki, kobiety, królowej cytrynowej; jest Paris, Paris ukochany, są wielkie role, wielkie teatry, wielcy reżyserzy; jest miłość i są łzy. Są role, co naznaczają duszę i ciało; jest o tym, jak sięgać po wolność i o tym, jak koronę na głowę włożyć. Oraz o tym, czym jest odwaga.” Bogusława Schubert

Tomasz Miłkowski o autorskim monodramie Bogusławy Schubert:
„Teatr mój widzę ogromny” – od cytatu z Wyspiańskiego zaczyna się ten domowy monodram przy stole w salonie Bogusławy Schubert. Przy stole jest 10 miejsc dla widzów i jedno dla aktorki. Na stole talerz z winogronami i deska serów. Można po nie sięgać do woli, zachęca gospodyni w bajecznie kolorowym kimonie i rozsadza widzów-gości. Nad nami żyrandol, żadnego teatralnego światła, żadnej muzyki. Jest tylko ona, słowo i widzowie. Jak u Norwida: widzów i aktora obcowanie za pośrednictwem słowa to dość, aby narodził się teatr. Teatr ogromny, trochę to brzmi na wyrost w tak zaplanowanej scenerii, raczej teatr maleńki, przy stole, intymny, teatr bez teatru, bez sztafażu sceny. Kiedy jednak aktorka założy na głowę plecioną plastikową koronę, znika gospodyni, a pojawia się postać, codzienne mówienie zastępuje staranna , rytm, refreny tekstu, to już nie są sympatyczne pogaduszki przy stole, ale spektakl. Teatr. Mimo że niewielki przestrzenią, wewnętrznie wielki. Bogusława Schubert niepostrzeżenie wsysa obecnych w świat swoich wspomnień-zdarzeń probierczych, które budowały ją jako aktorkę i jako człowieka. Bo to nie jest tzw. opowieść biograficzna. W autorskim monodramie aktorka nawiązuje do swoich ról, do wieloletnich związków z teatrem francuskim, ale wspomnienia łączy w „cytrynową podróż”, magiczną podróż: voyage, voyage. Dlaczego cytrynowa, nietrudno odkryć. W latach aktorskiej pauzy, bunt uchodźczyni z teatru, a zdarzało się to w jej życiu kilka razy, ostatnio z własnego wyboru i miało być „na zawsze”, ale się na szczęście nie spełniło, razem z siostrą Karoliną prowadziły firmę. Produkowały m.in. cytrynowe konfitury i stąd cytryna jak w baśni o pięknych królewnach pomalowała na cytrynowo, trochę kwaśno, ale uwodzicielsko soczyście te wspomnienia przyrównywane przez aktorkę do matrioszki. Jak z drewnianej kolorowej lalki, zdejmując w wyobraźni kolejne warstwy, razem z widzami dochodzi do samego sedna. W środku jest przecież Ona i siebie właśnie, prawdziwą, obdarzoną ponadprzeciętną wrażliwością i wyobraźnią odsłania. Najpierw pojawia się Małgorzata z „Fausta” z głośnego spektaklu Antoine Viteza w Théâtre National de Chaillot (1981). Kiedy w jednej ze scen występuje naga, ktoś z widzów protestuje obraźliwym okrzykiem „Pigalle!”, przyrównując scenę teatru do paryskiego centrum rozpusty. Wtedy młoda aktorka podchodzi na skraj sceny i zaprasza odważnego. Zalega cisza. Potem, tak jakby nic się nie stało, wraca do roli i żegnają ją oklaski przy otwartej kurtynie.
Bogusława Schubert w swojej spowiedzi nie poprzestaje na opisie napiętej emocjonalni sytuacji, ale odsłania kłębowisko myśli i doznań, które wstrząsają nią, kiedy jest na scenie i potem kiedy reżyser gotów jest ją rozszarpać za samowolne zerwanie rytmu przestawienia, kiedy tkwi nieruchomo w garderobie przekonana, że ówczesny król teatru francuskiego
wyrzuci ją na bruk, grzebiąc marzenia i spełnienia na paryskich scenach, i kiedy okazuje się, że jednak nadal będę ze sobą pracować. Tamten wieczór w paryskim Théâtre National de Chaillot naznacza ją na całe życie, trochę jak cierń, trochę jak drogowskaz, może jak cena płacona za oddanie sztuce. Tak czy owak, tamto przeżycie zostanie w następnych warstwach
matrioszki, w niepokornych, odważnych, czasem zaskakujących wyborach artystycznych i życiowych. O nich też będzie mowa, kiedy nawiąże do spotkań m.in. z postaciami Czapli w sztuce Wasilija Aksionowa, Winnie ze „Szczęśliwych dni” czy Babci Zosi z „Lamentu na placu Konstytucji”, nim spowiedź przy stole nie dobiegnie końca, wędrując sinusoidami zmiennych nastrojów, inkrustowana cytatami z ról, które wrosły w pamięć i ciało. Przy stole jednak nie posłuży się grą ciała. Gry tu prawie nie ma. Pracują oczy, niepokojące, zaglądające głęboko, i przede wszystkim głos, jego melodia, rytm, refreny. Czasem nieoczekiwanie ten głos rozlegnie się jak na wielkiej scenie, czasem zejdzie na poziom szeptu, intymnego zwierzenia, czasem się łamie w zaschniętych ustach. Bogusława Schubert, operując ograniczoną gamą środków, ale ze zwielokrotnioną siłą dzięki bliskości kontaktu z widzem, bierze swych gości w artystyczny jasyr, podporządkowuje, zagarnia do swego świata tak dalece, że dochodzi do podświadomego utożsamienia ze wcieleniami scenicznymi aktorki, do współprzeżywania jej wspomnień i wzruszeń. Ktoś siedzący blisko mnie nawet nie próbuje ukrywać, że płacze. Przy czym nie jest to tekst sentymentalny. Ma pewną domieszkę nostalgii, jak w każdym powrocie do przeszłości, ale wystrzega się łzawego komentarza. To raczej twardy rachunek z samą sobą przez tekst, który na początku brzmi jak biały wiersz, a potem, staje się mozaiką delikatnych stylizacji ról, z którymi zmagała się artystka na scenie. Zmierza ta opowieść do odsłonięcia tak dalece, jak to możliwe psychicznego tła, wewnętrznych kosztów twórczej pracy, w której nic z góry nie jest dane i określone. Tak przecież jest i z tym monodramem, który dokonawszy się, dobiegając końca, odkłada się w emocjach artystki i jej ciele. Nie można chyba bliżej tego zobaczyć, jak rola, jak postać wyczerpuje, jakim jest wampirem emocjonalnym żerującym na organizmie.
„Po skończonym monodramie, mówi aktorka, najchętniej położyłabym się pod stołem i leżała be ruchu”. Ale nie kładzie się pod stołem, z uśmiechem żegna gości, wymienia uwagi i zaprasza następnych widzów, świadoma, że postawiła krok w nieznane, otwierając nową przestrzeń teatru jednego aktora

ZAPROSI WAS DO STOŁU…
Boguska Schubert - Aktorka - Królowa (cytrynowa) - kiedy było trzeba - bloody sister
Karamazov - kiedy będzie trzeba Wiedźma - zawsze w poszukiwaniu nieoczekiwanego, równowagi, prawdy, ryzyka i niezależności. Wiele razy zderzyła się ze światem by podnieść się jak Feniks z popiołu; na lata, w momencie
pięknie rozwijającej się kariery, porzuciła aktorstwo które okazało się zbyt bolesne, by teraz wrócić wzmocniona i z zupełnie nowym pomysłem na aktorska wolnosc i podmiotowość. Autorski i autobiograficzny monodram: VOYAGES, VOYAGES CYTRYNOWA PODRÓŻ zabiera nas w podróż po najbardziej intymnych aktorskich doświadczeniach, zbliżając i oddalając od granych postaci, pozwala poczuć gwałt jakim jest - bywa - współczesny teatr, mówi o sile pasji i ciekawości, o odwadze, upadkach i zwycięstwach. Wszystko to odbywa się przy stole (ja akurat zasiadłem z grupa 10 widzek przy jej jadalnym, ale na festiwalu w Kilonii ten stół się wydłużył i pomieścił z 50 osób jesli nie więcej), na którym stoją francuskie sery i winogrona, ale nie jedzenie nas zajmuje (nikt go nie tknął), ale ONA - kobieta, aktorka, dziewczyna, królowa. Jest w tym prawdziwa szczerość i intymność, ani przez moment nie poczułam ekshibicjonizmu,
Bogusia grając to nie gra, co nie znaczy, ze spektakl nie ma wyrazistej dramaturgii i napięcia. Lubię jak teatr jest szalenie bogaty, pełen pomysłów formalnych i inscenizacyjnych. I lubię drugi biegun: intymność, szczerość, prostotę. Środek mnie zwykle nudzi.
Wiem, ze szykują się w nowym roku kolejne spotkania przy stole wiec namawiam bardzo do
odbycia tej podróży. Agnieszka Holland

Po spektaklu zapraszamy na warsztaty:
"Moi Mili, Panie i Panowie.
Nie nazwę naszego tu wspólnego pobytu przy stole " warsztatami". Nazwę go rozmową. Tak mało rozmawiamy, a wiec - porozmawiaj ze mną. Porozmawiajmy. Milczenie tez jest rozmową, póki razem jesteśmy. Przez godzinę mówiłam Wam o części mojego Życia, o sprawach mega ważnych, o sprawach świętych, o tych sprawach , co bolą w ciele, w sercu, w duszy. Przez godzinę patrzyłam Wam w oczy, przez godzinę razem oddychaliśmy.
Po tej Podroży, Podroży Cytrynowej chcę razem z Wami dać imię Wolności, bo Ona wiele imion ma , jak i wiele kolorów.
Chciałabym żebyśmy zobaczyli drogi, którymi do Wolności idziemy, bo jest ich wiele, , a każda inna jest, a wszystkie takie same.
Czego żąda od nas Wolność.? Czego my żądamy od niej, od Wolności , co naszą Mocą Życia jest, co jest naszym Oddechem
Nazwiemy każde pióro w skrzydłach jej, z czego ona ta Wolność utworzona jest. A potem z wielkim łopotem te skrzydła otworzymy, by nigdy ich nie zamknąć. A przynajmniej będziemy próbowali raz jeszcze i raz jeszcze i raz jeszcze, to właśnie jest Voyage Voyage. I tę Podróż razem odbędziemy. Zapraszam Was do stołu." B. Schubert

Link recenzji: https://tiny.pl/dwtnl

https://www.youtube.com/watch?v=prdA2RCSQYA

sala widowiskowa / wstęp 25 zł. od osoby

liczba miejsc ograniczona / bilety w kasie WCK Filia Radość oraz online:

https://biletyna.pl/spektakl/Voyage-Voyage-Cytrynowa-podroz-przy-stole-w-wykonaniu-Boguslawy-Schubert/Warszawa